fbpx

Rozmowa z Joanną Szarańską – autorką powieści z serii Kronika Pechowych Wypadków

Joanna Szarańska to autorka poczytnych i lubianych komedii kryminalnych. Nasz zespół miał wielką przyjemność  porozmawiać z pisarką i zadać jej kilka pytań dotyczących książek z cyklu Kronika Pechowych Wypadków – „Kłopoty mnie kochają”, „Do zakochania jeden rok”.

Jak rozpoczęła się Pani przygoda z pisaniem?

Nie skłamię, jeśli powiem, że od dziecka lubiłam coś tam bazgrać. Byłam typem ucznia, który lubił wypracowania i dawał się ponieść fantazji. Ale największą przyjemność sprawiało mi zawsze nadejście końca roku szkolnego, gdy pozostałą część zeszytów mogłam zapełnić wymyślonymi przez siebie historyjkami. Oczywiście, one były okropne i gdy teraz sobie je przypominam, skręcam się ze wstydu. To były czasy, gdy nie miałam komputera, wszystko pisałam odręcznie (tak, taka ze mnie starowinka :D) i przechowywałam ukryte na samym dnie szuflady. Czasami śmieję się, że przeszłam prawie wszystkie etapy wtajemniczenia. Pisałam ręcznie, spróbowałam pisania na starej maszynie do pisania pożyczonej od sąsiada, aż w końcu przerzuciłam się na komputer. Brałam udział w kilku konkursach i zabawach literackich, ale moje pisanie stało się poważne dopiero, kiedy dla przyjaciółek zaczęłam tworzyć opowieść o szalonej Kalinie. Właśnie tę powieść zdecydowałam się komuś pokazać, wyjść z nią do wydawcy. Spotkała się z ciepłym przyjęciem i tak to się zaczęło…

Joanna Szarańska – osoba pogodna i czarująca świat swoim uśmiechem. Obserwuje mijające dni z niegasnącym entuzjazmem i oczekuje, że w swoim życiu zrobi coś naprawdę ważnego. Dla innych i dla siebie. Copywriterka o stu specjalnościach. Zakochana w piłce nożnej, języku hiszpańskim i książkach. Miłośniczka powieści Stephena Kinga. Tych najdłuższych. Blogerka z zamiłowania, pisarka dotychczas szufladowa i nałogowa marzycielka. Współpracuje z fundacją Miasto Słów i Klubem z Kawą nad Książką. Na co dzień mama, żona i opiekunka najpiękniejszego pod słońcem schroniskowca rasy mieszanej.

Jakie rzeczy, sytuacje, zjawiska czy osoby stanowią dla Pani największą inspirację?

Tak naprawdę inspiracją jest cały otaczający nas świat. Ludzie są tak różni, miewają tak różne zachowania, że nic tylko obserwować i pozwolić wyobraźni troszkę poszaleć. Sklejać poszczególne cechy, dopasowywać je do siebie, osadzić w odpowiedniej sytuacji albo pogrubić. Książki, które piszę, są dość specyficzne, pojawiające się w nich wątki i osoby bywają przerysowane, czasem absurdalne. I ja o tym wiem, i czytelnicy wiedzą, ale w takiej literaturze liczy się uśmiech.

W Pani literackim dorobku najczęściej pojawiają się komedie kryminalne. Skąd pomysł na takie intrygujące połączenie gatunków?

Nigdy nie planowałam, że to będą komedie kryminalne, ba, nie planowałam nawet, że będę pisać śmieszne książki! Wiedziałam się raczej w czymś… mroczniejszym, może w kryminale w stylu Kasi Puzyńskiej albo Anny Kańtoch, takim klimatycznym, ale całkiem poważnym. Gdy zaczęłam pisać „I że ci nie odpuszczę”, to miała być zwyczajna, lekka historia dziewczyny, która przed ołtarzem doznaje zawodu miłosnego. Jednak akcja podążała w swoim kierunku, rozwijała się całkiem inaczej. I nagle okazało się, że Szarańska potrafi bawić ludzi! Że są czytelnicy, którzy uważają taki humor za „swój”. I to mnie trochę ukierunkowało na tworzenie takich zabawnych historii. Czasami spotykam się z reakcjami sceptycznymi: no bo jak morderstwo może być zabawne? Morderstwo nie może, ale śledztwo już tak…

Zojka jest początkującą dziennikarką i marzy o tym, żeby wreszcie zainteresowała się nią redakcja jakiejś popularnej gazety. Ale nie jako podejrzaną o zabójstwo! Pędząc na pociąg, tylko na chwilę spuszcza z oka torebkę, a potem znajduje w niej osobliwy dowód zbrodni wciśnięty do ciasta z kremem. Zojka ląduje na pierwszym miejscu listy podejrzanych i musi czym prędzej wyplątać się z tej afery. Niestety, wyjątkowo irytujący redaktor lokalnej gazety już zwęszył sensację… Jakby tego było mało, Zojka musi jeszcze zażegnać konflikt z przystojnym, choć gburowatym sołtysem i przekonać kuzynkę, że wcale nie zamierzała podrywać jej narzeczonego.

Seria Kronika Pechowych Wypadków opowiada o losach sympatycznej Zojki Tuszyńskiej, która ciągle wpada w tarapaty. Kto Pani zdaniem powinien sięgnąć po „Kłopoty mnie kochają” i „Do zakochania jeden rok”?

Każdy, kto potrzebuje terapii śmiechem, czytelnik, który szuka w książce rozluźnienia, zabawy, optymizmu, ciepła. Czytelniczki często do mnie piszą: miałam gorszy dzień, to mi się nie udało, to mi się zepsuło, to mnie gryzło, ale poczytałam Zojkę/Kalinę i uśmiechnęłam się. Albo pośmiałam się do łez. Często mi dziękują za radosne chwile. A moje serducho wtedy rośnie. Bo taki był plan. Te książki mają podarować ludziom uśmiech. Uśmiech czytelnika to mój największy sukces, moja nagroda!

Charakterystycznym elementem Pani książek jest lekki język, który bardzo dobrze podkreśla życiowe „problemy” głównej bohaterki. Dzięki zabawnym sformułowaniom lekturze często towarzyszą wybuchy niekontrolowanego śmiechu! 🙂 Co sprawia, że udaje się Pani tak dobrze dopasować język do konkretnych postaci?

Kiedy piszę, „żyję” razem z Zojką, Chochołkiem, babunią… wnikam do powieści, staję obok nich, przyglądam się z boku. Oczyma wyobraźni widzę ich mimikę, gesty, słyszę ton głosu i wypowiedzi. Dlatego każda z tych postaci jest taka wyrazista i charakterna. Lubię mocno zarysowanych bohaterów, a w komediach nawet przerysowanych. Łatwiej mi się z nimi zżyć i łatwiej wymyślać dla nich szalone perypetie.

Zojka nareszcie znalazła wymarzoną pracę w redakcji i liczy na odrobinę spokoju. Ale wszystko, co dobre, szybko się kończy… Gdy początkująca dziennikarka goni za newsami, do których jeszcze nie dotarł konkurencyjny tygodnik, gorący temat trafia się bardzo blisko. Za blisko! Zaginięcie ukochanej babci sprawi, że Zojka nie cofnie się przed niczym. Zostanie klientką biura matrymonialnego, napadnie mrugającego donżuana, a nawet spróbuje… karpackiej kuchni! W poszukiwania zaangażuje się również aspirant Chochołek, który po cichu liczy na to, że przy okazji znajdzie swoją drugą połówkę. Zojkę czekają randki w ciemno z całą galerią osobliwych podrywaczy z Wadowic, bo jej babcia przed zaginięciem podobno kogoś poznała…

Jedną z bohaterek cyklu jest babcia Zojki – niezwykle temperamentna i zabawna staruszka, która dodaje kolorytu całej historii. Czy talent do pakowania się w kłopoty Zojka odziedziczyła właśnie po niej?

Kto wie? 🙂 Zofia musiała być niezłą aparatką. Korci mnie, by oddać jej głos, może wrócić do jej przeszłości, odkryć przed czytelnikami, jaka była w młodości, czy taka specyficzna stała się w jesieni życia, czy to geny? 😉

Jakie są Pani literackie plany na najbliższe miesiące? Kiedy czytelnicy mogą spodziewać się kolejnych książek o perypetiach Zojki? 🙂

Z końcem października ukaże się komedia w klimacie świątecznym zatytułowana „Anioł na śniegu”. Jest to kontynuacja „Czterech płatków śniegu” – mojej ubiegłorocznej powieści gwiazdkowej. Później w drugiej połowie lutego powrócą Zojka i babunia w trzecim tomie cyklu Kronika pechowych wypadków. Właśnie zabieram się powoli za rozpisywanie czwartego tomu. A później? Może dla odmiany coś poważnego?

O wszystkich powieściach Joanny Szarańskiej możecie przeczytać TUTAJ.

Z Joanną Szarańską rozmawiała Karolina Kitala (Skoczylas).

Tagged with:     , ,

About the author /


KAROLINA — redaktor prowadząca: Częstochowianka z pochodzenia, Łodzianka z wyboru. Uwielbia poznawać świat przez obiektyw swojego aparatu. Zachłanna i szalona kinomaniaczka. Nie boi się nowych wyzwań. Marzy o podróży na kraniec świata. Wyznawczyni maksymy: Chwilo trwaj, jesteś piękna!

Post your comments

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Inspiracje:

    Facebook